Medycyna dla Ciebie

22 lutego 2013

RPP chce, aby roszczenia pacjentów nie dotyczyły tylko szpitali

Zamieszczony przez: Arleta Stępień w: dla pacjenta| dla przychodni| informacje ogólne

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, finansowe roszczenia dotyczące tzw. zdarzeń medycznych pacjenci mogą kierować tylko wobec szpitali. Rzecznik Praw Pacjenta chce jednak, aby taką możliwość miały także osoby, które uznały, że krzywda spotkała ich w przychodniach i innych placówkach lecznictwa otwartego.

W styczniu br. do Ministerstwa Zdrowia trafiła propozycja RPP, aby w ramach nowelizacji ustawy z 28 kwietnia 2011 o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. nr 113, poz. 660) rozszerzyć kompetencje wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych o możliwość występowania z roszczeniami pacjentów nie tylko wobec szpitala, lecz także od innych podmiotów leczniczych.

- Z punktu widzenia Rzecznika Praw Pacjenta, przedstawione zmiany mają na celu m.in. wzmocnienie pozycji pacjenta w kwestii możliwości dochodzenia swoich roszczeń odszkodowawczych przed wojewódzkimi komisjami - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Izabela Jakubczak-Rak, zastępca Rzecznika Praw Pacjenta.

Propozycje pogrzebią komisje?
Resort zdrowia analizuje propozycje rzecznika. Wprowadzenie takiej nowelizacji oznaczałoby, że pacjent będzie mógł się poskarżyć przed komisją na efekty leczenia także np. w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, hospicjum czy u lekarza rodzinnego.

Rozszerzenie kompetencji komisji może oznaczać spore problemy, skoro już dzisiaj, zaledwie po ponad roku funkcjonowania, o ich niewydolności i braku skuteczności w działaniu wypowiadają się nie tylko prawnicy. Zdaniem ekspertów proponowane zmiany nie poprawią sytuacji pacjentów.

Dotychczas zaledwie w sześciu przypadkach pacjenci byli usatysfakcjonowani świadczeniem zaproponowanym przez szpitale po wydaniu orzeczeniu komisji, co umożliwiło zamknięcie spraw. Zapadło tylko 26 rozstrzygnięć korzystnych dla pacjentów na 537 osób, które wystąpiły z wnioskiem do komisji o wydanie orzeczenia.

Przyświecała inna idea
W uzasadnieniu ustawy o prawach pacjenta, kiedy wprowadzano wojewódzkie komisje ds. zdarzeń medycznych, powoływano się na uchwałę V Krajowego Zjazdu Lekarzy z 2005 roku. Wówczas samorząd lekarski chciał chronić pacjentów przed niepożądanymi zdarzeniami medycznymi systemem podobnym do modelu skandynawskiego.

Jak tłumaczy prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz samorządowi lekarskiemu przyświecała jednak inna idea, niż ta zawarta w obecnej ustawie. Samorząd zabiegał o to, aby pacjenci, którzy zostali poszkodowani - ale nie przez zaniedbania czy błędy medyczne - mogli uzyskać szybko pewną finansową rekompensatę.

- Na etapie projektu i prac nad ustawą o prawach pacjenta byliśmy przerażeni tym, że powołuje się do życia instytucję kuriozalną. Kontestowaliśmy wiele zapisów proponowanej ustawy, która w żaden sposób nie realizuje postulatów samorządu lekarskiego - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prezes Hamankiewicz.

Zaznacza, iż zdarzenia medyczne powinny być rozumiane jako sytuacje, w których nikt nie popełnił błędu, ale wskutek wykonywania określonych procedur wystąpiło powikłanie, za które jednak trudno winić lekarza.

- Jeżeli lekarz dołożył wszelkiej staranności w wykonaniu zabiegu, za pisemną zgodą pacjenta na jego wykonanie i zdarzyło się coś nieprzewidzianego, wówczas poszkodowany, na drodze odpowiedzialności zawodowej nic nie uzyska. Bo za co karać człowieka, który zrobił wszystko co było w jego mocy, aby procedura została przeprowadzona zgodnie z zasadami i sztuką lekarską? - pyta dr Hamankiewicz.

Jego zdaniem obecny sposób działania komisji niewiele oferuje pacjentom, a nawet działa w sposób dla nich szkodliwy. - Koszty funkcjonowania komisji są wysokie, a podstawową zasadą ich działania powinno być to, aby nie dublowały sytemu wymiaru sprawiedliwości i szybko wypłacały poszkodowanym w zdarzeniach medycznych pacjentom pieniądze - stwierdza prezes NRL.

Najpierw poprawić
Zdaniem mecenas Jolanty Budzowskiej, radcy prawnego z krakowskiej kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy, propozycje objęcia orzecznictwem przez komisje lecznictwa otwartego są przedwczesne.

- Moim zdaniem najpierw należy usprawnić skuteczność działania komisji i wyeliminować błędy w rozwiązaniach ustawowych, którymi są one obarczone. Przede wszystkim trzeba sprawić, aby postępowania komisji były skuteczne. Dzisiaj, jeśli postępowanie kończy się orzeczeniem na korzyść pacjenta, często propozycja zadośćuczynienia ze strony szpitala jest taka, aby pacjent… po prostu jej nie przyjął - stwierdza mec. Budzowska.

Jej zdaniem działalność komisji ma jednak i swoje dobre strony - uświadamia szpitalom skalę zagrożeń, powoduje usprawnienia w systemie, ale na pewno nie przynosi pacjentom odpowiedniej rekompensaty za zdarzenia medyczne. Z tego powodu rozszerzanie zakresu działania komisji nie jest racjonalne.

- W ustawie i w działalności komisji jest wiele rzeczy, które wymagają poprawy. Zaczynając od kwestii proceduralnych - formy zawiadomienia, wzywania świadków, gdzie muszą być zachowane bardzo długie terminy i nie można usprawnić działania komisji. Ma związane ręce procedurami wynikającym z przepisów - dodaje Jolanta Budzowska.

Docelowo takie rozszerzenie obszaru działania komisji byłoby korzystne, tylko najpierw uporządkujmy zasady i skuteczność ich działania - stwierdza mec. Budzowska.

Podobnego zdania jest dr Jan Ciećkiewicz, przewodniczący Małopolskiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych: - Trzeba przyjąć, że szkody jakie powstają są znacznie poważniejsze w szpitalach niż poradniach i przychodniach - zaznacza.

- Uważam, że ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, obejmujące praktyki prywatne, są wystarczającym zabezpieczeniem przed roszczeniami pacjentów i nie trzeba aby ponosiły one dodatkowe obciążenia i kupowały dodatkowe polisy. Poza tym, taka nowelizacja musiałaby spowodować niesłychaną rozbudowę komisji, zwiększyć ich skład, ponadto doszłoby do powielenia działalności sądów - stwierdza dr Ciećkiewicz.

Kwestia ubezpieczenia szpitali od zdarzeń medycznych to spory problem, nie tylko dla placówek medycznych, ale także dla towarzystw ubezpieczeniowych, które nie bardzo wiedzą, w jaki sposób przygotować swój produkt zgodnie z ustawą.

Poza PZU, który narzucił ogromne stawki za takie ubezpieczenie, firmy ubezpieczeniowe nie były w stanie nic zaproponować. Wiele szpitali, ze względu na swoją sytuację finansową, nie mało po prostu za co wykupić tego dodatkowego ubezpieczenia, którego obligatoryjność na razie jest odroczona. Jednak od 2014 roku ponownie ma wejść w życie obowiązkowe ubezpieczenie dla szpitali od zdarzeń medycznych.

Podwójne ubezpieczenie, czyli brak logiki
- Szpitale nie rozumieją sytuacji, w której mają płacić podwójne ubezpieczenie - z jednej strony OC, a z drugiej niezwykle kosztowne dodatkowe ubezpieczenie od zdarzeń medycznych - mówi Maciej Hamankiewicz.

Zdaniem Jolanty Budzowskiej obecny system ubezpieczenia placówek medycznych jest pozbawiony logiki. Zarówno zdarzenia, jak i błędy medyczne powinny być objęte jednym ubezpieczeniem. Obecnie rozwiązanie prowadzi do patologii. Szpitale działają tak, aby pacjent zrezygnował z postępowania przed komisją, bo jeśli skieruje swoją sprawę do sądu powszechnego, wówczas to postępowanie zostaje objęte ubezpieczeniem OC.

- To samo zdarzenie i jego konsekwencje objęte jest innym ubezpieczeniem w zależności od trybu postępowania. To pokazuje groteskowość przepisów. Po co tworzyć wydumane ubezpieczenie od zdarzeń medycznych, skoro to samo zdarzenie przed sądem staje się błędem medycznym? - pyta mec. Budzowska.

Brak odpowiedzi na "RPP chce, aby roszczenia pacjentów nie dotyczyły tylko szpitali"

Formularz komentarza



Pogoda

Pogoda w Bydgoszczy